Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Pieraniu

Nikt nie odbiera panu Polski.

"Ktoś zabiera mi mój kraj" – mówi reżyser.

Panie Smarzowski,ten kraj jest taki od tysiąca lat.

 

Pojawiające się w mediach

kolejne wywiady z reżyserem filmu „Kler”

dają sporo do myślenia o przyczynach,

dla których postanowił on obdarzyć Polaków

swoim sposobem widzenia Kościoła.

W wywiadzie dla „Newsweeka”

Wojciech Smarzowski przyznaje,że zawsze robi

filmy o tym,co go boli.

Aktualnie,jak widać, najbardziej bolą go

Kościół i religia.

 

„Czułem i czuję się osaczony Kościołem i religią.

Religia jest wszędzie – w prasie,w telewizji,

w urzędach i na ulicy” – skarży się.

„Kroplą,która przepełniła czarę,

było zderzenie się z religią w szkole.

Moi synowie rozpoczęli edukację

i nagle uświadomiłem sobie skalę zjawiska”

– wyznaje.

Według niego

„efekt jest taki,że nasze dzieci mają wyprane

mózgi,bo wychowuje się je w przesądach”.

Owszem, Smarzowski przyznaje,że jako ateista

nie jest przez nikogo zmuszany do ochrzczenia

dzieci albo chodzenia na mszę (dodajmy,że na

religię też nikt jego dzieciom chodzić nie każe),

„jednak gdy wchodzę na pocztę,to mam wrażenie,

że ilość kalendarzy z papieżami,śpiewników

oazowych i żywotów świętych nie pozostawia już

miejsca na listy”.

Hm… Więc i poczta winna ?

No niech będzie,ale o czym to świadczy,że nawet

na poczcie są takie rzeczy ?

O tym,że ludzie chcą to kupować.

A chcą,bo to jest dla nich ważne.

Gdyby nie było popytu,nie byłoby i podaży.

Żaden ksiądz i żadna zakonnica tego na pocztę

nie przynieśli i nie kazali sprzedać pod karą

ekskomuniki.

Gdyby na poczcie pełno było manifestów

ateistycznych,śpiewników młodego bezbożnika,

życiorysów Fryderyka Nietzchego i kalendarzy

z Magdaleną Środą,może by się tam pan Smarzowski

dobrze czuł,ale krótko,bo poczta splajtowałaby

i trzeba by ją zamknąć.

 

O co właściwie panu Smarzowskiemu chodzi ?

 

Żebyśmy zrobili z Polski raj ateisty,w którym nie

ma śladów przekonań znaczniej większości

obywateli ?

W imię czego ?

W imię dobrego samopoczucia jakiejś niewielkiej

grupy ludzi ? Problem w tym,że wówczas poważnie

pogorszy się samopoczucie całej reszty.

Jasne,że trzeba myśleć też o innych.

Zdrowa tolerancja polega na niezmuszaniu

kogokolwiek do zachowań sprzecznych z jego

przekonaniami – tylko że nikt nikogo przecież

nie zmusza.Pan Smarzowski nie musi,na przykład,

posyłać swoich dzieci na religię.

Dlaczego więc rzuca się,że tam się pierze mózgi

i wychowuje dzieci w przesądach ?

Ta opinia chyba wykracza już nieco poza

tematykę „Kleru”,prawda ?

To już coś więcej niż wytykanie wad

duchowieństwa – to rzucenie w twarz katolikom

w Polsce,że wyznając Chrystusa, wierzą w przesądy.

To także oskarżenie pod adresem rodziców,

że szkodzą dzieciom,posyłając je do pralni mózgów. 

Moje dzieci chodzą na religię i nic panu do tego,

panie Smarzowski.Nie podważam pana decyzji co do

własnych dzieci, byłoby więc miło,gdyby pan nie

mieszał się do cudzych decyzji.

 

Wywiad w „Newsweeku” zdradza kierunek,

w jakim idzie myślenie pana Smarzowskiego.

„Gdy jadę przez Polskę i mijam coraz brzydsze

kościoły,coraz wyższe krzyże – to myślę,

że ktoś zabiera mi mój kraj” – mówi reżyser.

 

Czyli jednak nie tylko o księży chodzi ?

Kościoły też wadzą,krzyże wadzą – czyli de facto

wszystko to,co świadczy o przekonaniach

społeczeństwa.Panie Smarzowski,nikt panu

kraju nie zabiera.

Ten kraj jest taki od tysiąca lat.

Możliwe,że gotyckie i barokowe kościoły są

ładniejsze od wielu nowych,ale i w jednych,

i w drugich ludzie znajdują Tego,który jest

podstawą ich życia.

Ci ludzie robią złe rzeczy,ale też się z nich

nawracają – najczęściej w tych niekoniecznie

najładniejszych kościołach.

Spowiadają się tam Chrystusowi,który czyni

nad nimi znak krzyża nie zawsze czystymi rękami

swoich kapłanów.

Ale pan,panie Smarzowski,nie ma nic lepszego.

Pan nie ma żadnej oferty,nawet odrobiny tego,

czym dysponuje Kościół,ale,jak widać,chce się pan

tym brakiem oferty dzielić.

Piękne dzięki.

Obejdzie się.

 

Franciszek Kucharski

Gość.Pl